Lubię dobrze zjeść. Lubię też gotować, ale zawszę wolę dobrze zjeść niż rozbijać gary. Dziś, z racji tego, że byłem bardziej kuchcikiem niż smakoszem, przedstawię krótki przepis na jedną z moich ulubionych zup, czyli żurek. Zawszę, jak myślę o żurku, to przypomina mi się piosenka śpiewana przez Wojciecha Młynarskiego (cytat jak najbardziej z pamięci):

Marcheweczka ciach, ciach, ciach
Pietruszeczka ciach, ciach, ciach
Porek i selerek, trach!
sieeekam
i nastawiam gaz na ful,
rosołeczek bul, bul, bul
a ja siadam jak ten król
czeeekam

Piosenka była odgrywana w Trójce, jako dżingiel audycji kulinarnej (chyba, pamięć może mnie mylić).

Składniki na około średni garnek zupy:

  • duży garnek
  • 2 litry wody
  • żurkowy zakwas
  • 20 dkg wędzonego boczku
  • 30 dkg dobrej kiełbasy; żadna śląska za 8.99. To ma być dobra, mięsista, prawdziwa kiełbasa, np. wiejska. Wersja ludowa żurku jest oczywiście oparta na kiełbasie białej.
  • 1 duża cebula (bądź dwie mniejsze)
  • 2 duże ziemniaki
  • marchewka
  • pietruszka
  • mały por
  • ćwierć selera
  • ząbek czosnku
  • 2-3 jajka
  • sól, pieprz, majeranek, liść laurowy, ziele angielskie

Absolutnie odradzam stosowanie wszelkiego rodzaju ułatwień w stylu kostek rosołowych, podravek, czy innych cudów. Tej zupy nie godzi się w ten sposób przygotowywać.

Przed właściwym gotowaniem warto mięso i warzywa pokroić w koskę. Marchewkę, pietruszkę, por i seler w możliwie drobno.

Do garnka na średnim ogniu wrzucić boczek i kiełbasę, wytopić trochę tłuszczu i wrzucić cebulę. Dodać czosnku. Cały czas mieszać (najlepiej drewnianą łopatką), żeby się nie przypaliło. Cebula powinna się zeszklić, ale mieszanka powinna być parzona przez około 5-7 minut. Będzie dobre, jeśli kuchnię wypełni zapach smażonej kiełbasy z cebulą.

Tutaj małe wyjaśnienie: w kanonicznych wersjach przepisu przeważnie gotuje się warzywa, ale wykorzystuje się tylko wywar. Ja jednak lubię zupy gęste a niezabielane, a do takich należy żurek, w których pływają także kawałki warzyw (zwłaszcza marchewki). Dlatego też nie rozstajemy się z warzywami podczas gotowania – staramy się je jednak rozgotować, by były miękkie.

Do garnka wlać wodę i odstawić do zagotowania, a następnie wrzucić warzywa, dodać liść laurowy i ziele angielskie. Gotować do momentu, aż ziemniaki będą miękkie, wtedy należy dodać zakwasu (około 250-300 ml), porządnie zamieszać, posolić i popieprzyć do smaku, dodać majeranku. Zostawić na lekkim ogniu jeszcze z pięć minut. Do podania należy ugotować jajka na twardo. Ugotowane jaja obrać, przekroić na ćwierć, włożyć na dno talerza i zalać zupą.

A propos podania, to bardzo atrakcyjnym sposobem jest podawanie żuru w wydrążonym bochenku świeżego chleba. Za każdym razem, jak dostaję tak podaną zupę, zjadam cały ‘garnek’ razem z pokrywką.

Smacznego.

Historia z początku miesiąca: byliśmy w Londynie, wprawdzie krótko, bo raptem 4 dni, ale miasto wrażenie zrobiło. Pewne rzeczy mi się spodobały, zwłaszcza transport publiczny (taka dziwna fiksacja, którą chyba zaraziłem się od kolegi ze studiów). Nie o województwie londyńskim chciałem, lecz o tym, co się działo w trakcie powrotu.

Read the rest of this entry »

Rzecz będzie o dowodach osobistych. Tak, te z tych, które każdy obywatel RP winien posiadać jakowyś, wymienić do końca roku, a co nie każdemu się uda.

Najpierw studium przypadku: jestem zameldowany w mieście X, ale urodziłem się w Y, a żyję w Z. Tak więc, aby spełnić obowiązek, który został nałożony na mnie przez kochanego Ustawodawcę, wybrałem się podczas urlopu w pewien dzień letni do Urzędu Gminy w X. Zamierzałem zrobić to dzień wcześniej, ale przyszedłem za późno (po 10), więc kolejka była już całkiem spora. Nie ma tego złego, bo spotkałem kolegę ze szkolnej ławy (jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy o naszej-klasie). Kolega, oczywiście przebywał w kolejce do wymiany dowodu, mieszka i pracuje daleko stąd, więc korzysta z urlopu, żeby załatwić tą przyjemność. Nie byłem jeszcze zdesperowany, więc po towarzyskiej rozmowie poszedłem sobie. Read the rest of this entry »